Tomasz Mroczny. Szaleństwo
"Język Blanchota prowadzi czytelnika przez labirynt, niczym muzyka atonalna, nie pozostawiając mu żadnych punktów odniesienia, skazując go na ryzykowny dryf przez meandry zagmatwanej składni, jej nieustanne zapętlenia, niedobór interpunkcyjnych wyróżnień. Nic tu nie jest takie, jakie się wydaje"